Co ma wspólnego środowy mecz Anglia-Chorwacja z twoją firmą?

Co ma wspólnego środowy mecz Anglia-Chorwacja z twoją firmą?

Co tydzień rozmawiam z kilkudziesięcioma przedsiębiorcami i słyszę przeróżne historie. “Wchodząc” do ich firm widzę, że niektórzy mają już dość aktualnej sytuacji.

Część z nich mówi: Piotr, konkurencja ma tak niskie ceny, że już niżej się nie da, już dłużej tak nie wytrzymam…

Inni dodają: Ci pracownicy są dziwni, mają coraz większe oczekiwania, nie mogę im więcej płacić, już mi się nie chce…

Trochę ich rozumiem, bo każdy miewa takie dni, ale z drugiej strony…

Co by było gdyby w środowym meczu Chorwacja, która zaczęła go delikatnie mówiąc… słabo, pomyślała po stracie gola w 5 minucie: okej, to już koniec. Straciliśmy bramkę i jedziemy do domu. Przecież Anglicy mają taką przewagę, a my ledwo za nimi nadążamy.

Muszę się przyznać, że po około kwadransie pierwszej połowy napisałem do przyjaciela, że Chorwacja chyba dostanie lanie, bo ruszają się jak w zwolnionym tempie, jakby nie mieli siły.

Mogli jej nie mieć ponieważ w drodze do 1/4 finału grali aż dwie dogrywki.

Mecz wyglądał jak sromotna porażka Chorwatów do przerwy i…

nie wiem co ten spokojny Pan Zlatko Dalic, czyli trener drużyny Chorwacji, powiedział swoim zawodnikom w przerwie, ale wiem tyle, że Chorwacja musiała cos zmienić w swojej grze bo dotychczasowa strategia nie działała, a po przerwie oglądałem inny mecz.

Drużyny jakby się zamieniły rolami. Byłem zdumiony jak Chorwacja dociskała Anglików aż do momentu zdobycia pierwszego gola i wyrównania, później doszło do dogrywki i Chorwacja pod jej koniec strzeliła drugiego gola finalnie wygrywając! A przecież mogli się poddać!

Mój dziadek, z którym rozmawiałem dzień po meczu, podekscytowany z radością i dumą w głosie tak skomentował to wydarzenie: Chorwacja grała jak kiedyś Niemcy (dziadek urodził się na śląsku w czasach kiedy były tu Niemcy) do samego końca i w końcówce drugiej połowy strzelili gola! Dawno nie widziałem go tak zadowolonego, a wystarczyła wytrwała walka do końca.

A wracając do Twojej firmy:

Być może jesteś teraz w sytuacji, jak któryś z przedsiębiorców, który ma problem z agresywną grą konkurencji lub pracownikami i masz ochotę się poddać. Być może nie masz już sił bo pracujesz po kilkanaście godzin dziennie i „masz w nogach dwie dorywki” jak Chorwacja. Być może nie widzisz już szans na zwycięstwo…

Jeśli tak jest to zrób sobie przerwę, jak ta między połowami w trakcie meczu. Porozmawiaj z kimś zaufanym, bardziej doświadczonym, kto ma szerszy obraz sytuacji co trzeba zmienić, żeby wygrać.  Wprowadź te zmiany, bo wiem, że możesz wygrać! UWAGA! Ta rozmowa może ci się nie podobać, ale trzeba ją odbyć.

Swoją drogą myślę, że trener reprezentacji Chorwacji nie szczędził w słowach! Czasem tak trzeba!

A jeśli czytając ten tekst masz w głowie myśl typu: ja naprawdę już nie daję rady, jestem wykończony i nie wiem co zrobić, to przypomnij sobie gdzie podział się ten wariat, który odważył się założyć firmę? Ten, który był na tyle szalony, żeby ruszyć za swoimi marzeniami, który w ciężkich chwilach (bo na pewno takie były) wstawał z kolan i szedł dalej? Pamiętasz jeszcze jak to było na początku?

Jesteś tu gdzie jesteś i nie ważne co mówią inni! Ja pomimo bycia kibicem Chorwacji, zwątpiłem w swoją drużynę widząc to co na zewnątrz, nie wiedziałem co mają w środku, w sercach! Trener widział! Taka jego rola.

Chcę ci powiedzieć, że skoro tu dotarłeś, to możesz iść dalej!

Domeną systemu walki Krav Maga, który trenowałem przez kilka lat jest hasło: dopóki oddycham mogę walczyć!

Ty tez możesz, powodzenia!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *